Czego ty tak naprawdę od siebie chcesz?

Zachęcamy do lektury wpisu skłaniającego do nauczycielskiej refleksji, w sam raz na czas ferii zimowych. Jego autorkę, Kasię Olichwier- Bendig usłyszymy podczas kolejnej edycji Teacher Development Day p.t. “Komunikacja na drodze do porozumienia”. Miłej lektury! 🙂

„Co to niby ma mi dać? Oprócz zabrania 15min, w których mogłabym np. poczytać lub też
pobuszować na Pintereście, w poszukiwaniu jakiś smakowitych lekcyjnych kąsków” myślałam.
I w sumie nie pamiętam kiedy, ale przyszedł ten czas, zakochania się w tym do szaleństwa. I tak
moja miłość głęboka trwa do dnia dzisiejszego. Nie wyobrażam sobie piątków bez niej. Nie
wspominając już o lekcjach, która musowo muszą się nią kończyć.
Refleksja. Bo o niej mowa. Tak kocham, kocham, kocham.

Co to takiego
To stawianie sobie pełnych ciekawości pytań, na które szukając odpowiedzi możesz nauczyć się
czegoś nowego o sobie. I jak myślisz „A czego ja mam się o sobie niby uczyć? Wiem już
wszystko.” To jesteś na bardzo dobrej drodze do zakochania. Bo miałam tak samo, na początku:)
Powiem ci, że tak się zakręciłam z tą praktyką, że uprawiam ją prawie codziennie, na różniaste
sposoby. Jak chcesz zobaczyć ten super łatwy, nieangażujący zbytnio czasu i energii, to wskakuj
tutaj
.
Ale dziś chcę ci pokazać coś z gatunku Refleksyjnej Kobyły. Bo będziemy podsumowywać
miniony rok lub semestr, jak wolisz. W zależności wg jakiego kalendarza żyjesz, styczeń-grudzień
czy wrzesień-sierpień.
Nie ma to większego znaczenia, poza tym, że przy całym 2020 będziesz musiała odgrzebać w
swojej pamięci nieco więcej zdarzeń, niż przy wersji jednego semestru. Jakkolwiek wybierzesz
będzie git.

Na czym to polega
Siadasz i piszesz. As simple as that. Możesz gadać jak wolisz, ja gadam, ale przy codziennej
refleksji. Przy takich dłuższych posiedzeniach wolę pisać, bo pisanie ma moc. Długopis chodzi, a
wnioski same wylewają się na papier.
Cała filozofia w tym, żeby przysiąść, a do tego potrzebujesz porządnej dawki informacji „Co ja z
tego będę mieć?”
Proszę cię Kochana bardzo: Co może dać i ta (semestralna) refleksja:

  • Odkryjesz co sobie odpuszczać, żeby nie dopuszczać do zmęczenia materiału
  • Zbadasz “co cię jara, co cię podnieca”, i jak ukręcić tym łeb wkradającemu się poczuciu nudy
  • Odnajdziesz nowe możliwości i zachce ci się znowu chcieć!
  • Zobaczysz na co idzie twoja energia i zastanowisz się, czy ty oby na pewno coś z tego stawania
    na rzęsach masz
  • Dowiesz się czego ty tak naprawdę od siebie chcesz

I zapewne grono innych rzeczy, bo tak naprawdę choć pytania są dla każdego takie same, to i
tak w zależności, kto na nie odpowiada, może czerpać z nich zupełnie coś innego.

Ready-steady-REFLEKSJA tu na ciebie czeka!

+bonus: coś dla twoich uczniów – „The Reflection Tickets”, do druku, zalaminowania i
wykorzystania na podsumowanie każdej lekcji.

… jak go zdobyć dowiesz się ściągając tego PDF-a.

Czy to nie jest przypadkiem marnowanie lekcji?
U mnie zabawa z „The Reflection Tickets” to jakieś 5-7 min. Często po polsku, jeśli ktoś nie czuje
się na siłach rozpracować swego pytania po angielsku. Tak więc tak, może pojawić się
„pomocny” głos w głowie „A czego ich to nauczy? Po polsku? przecież mogłabym z nimi w tym
czasie zrobić np. jakąś grę.”
I tu cię Kochana pragnę uspokoić. Po polsku, bo to nie nie jest zadanie na ćwiczenie
umięjętności językowych. Ale zdecydowanie warto je robić, bo dzięki niemu odkrywamy jak
uczymy się szybciej. Więc wbrew pozorom jest to inwestycja w oszczędność czasu.
Jak to rozegrać strategicznie
Często-gęsto tak jest, że niby o czymś wiemy, jesteśmy przekonani, że warto to zrobić, ale… nie
robimy. Taka już rola naszego mózgu, który chroni nas przed „niepotrzebnym” wysiłkiem. Znajdzie
wiec ona zawsze tysiące wymówek, dlaczego teraz do tego nie zasiadać.

Jak to obejść?
Powiem ci jaki jak mam na to patent. Umawiam się ze sobą na konkretny termin. I zapisuję go w
plannerze. Zawsze wybieram czas, w którym jestem spokojna, że da się to ogarnąć. I tu znów
cud pisania, a raczej zapisania: jak zapiszesz coś w kalendarzu podnosisz szansę, że to zrobisz
o 42%. Wow to sporo!
Po drugie, jeśli umawianie się ze sobą nie działa na ciebie, fajnie jest poszukać kogoś do
wsparcia. Ostatnio właśnie mam problem z egzekwowaniem swoich Podsumowujący Randek
(więcej o nich znajdziesz klikając tu) tak więc umówiłam się z Agatą, że będziemy spotykać się co dwa tygodnie, żeby się
sprawdzać, ile każda z nas podziałała w tym temacie.
Znalezienie drugiego zapaleńca w danej sprawie, to najlepsza rzecz jaką możesz zrobić.
Będziesz czuła się w obowiązku wykonać zadanie, no bo trzeba coś jej powiedzieć za te 2
tygodnie.
Pomyśl sobie kogo chciałabyś zaprosić do refleksji. Prześlij jej linka z tego postu. Umówicie
się na spotkanie. Przed nim, przeróbcie te 12 pytań, każda sama. A wnioski, do których się
dokopiecie, obgadajcie przy piernikowym Latte.
I tu będziesz mięć dodatkową wartość- perspektywę drugiej osoby, dzięki której nauczysz się
jeszcze więcej o sobie.

To co, zainspirowana?
Ściągaj PDF-a, wyciągaj kajet, parz kawę i odkrywaj siebie na nowo…
przygody z rozdziawioną buzią,
Kasia Olichwier- Bendig

Kasia Olichwier-Bendig
Cześć. Jestem Kasia.
Zawodowo uczę młodzież, jestem u steru swojej szkoły językowej Supreme, metodykuję i
coachuję siebie i swoich lektorów. Prywatnie jestem mamą i kurą domową, która piecze
najlepsze ciasto marchewkowe na świecie. Z wykształcenia – jestem nauczycielką
anglistką oraz trenerem metodą Grupy Trop, z przekonania – antypedagogiem, który
przewraca edukacyjne normy i schematy do góry nogami. Ostatnio wykorzystuję drzemki
mego syna na pisanie pierwszej w życiu książki. Książki o nauczaniu, rzecz jasna.
Nauczaniu po mojemu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *