Każdy się komunikuje, nie każdy się porozumiewa cz.1

Już niedługo planujemy organizację konferencji online, której tematem przewodnim będzie “Komunikacja na drodze do porozumienia”. Tym samym zachęcamy do lektury pierwszej części artykułu o porozumieniu autorstwa p. Dagmary Nasulicz, która będzie również jedną z prelegentów naszego wydarzenia.

Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu”

John Donne, (1572-1631)

-Soku? – pyta Polak -Ja – odpowiada Duńczyk -Tak Ty, a kto!? – pyta Polak -Tak! – mówi Duńczyk
– Słychać płacz niemowlaka – Oj widzę, że jesteś głodny mój mały – odpowiada mama i bierze dziecko na ręce.

W obu przypadkach następuje komunikacja, z tym, że w pierwszej sytuacji brak jest porozumienia, mimo użycia dwóch obcych języków. W drugiej niemowlę się nie komunikuje, ale za to doskonale porozumiewa z mamą.

Czym jest komunikacja a czym porozumienie? Czy mówić znaczy również porozumiewać się? Dlaczego się komunikujemy? Czy komunikacja może być naszym osobistym stylem? Co wspólnego ma komunikowanie się z empatią, odwagą czy przemocą? Czy komunikacja może zagrażać Twojemu życiu lub zdrowiu? Jaki związek komunikacja ma z szakalem i żyrafą?

Jeśli chcesz poznać odpowiedzi na te pytania, zapraszam do lektury.

Komunikacja, jak przystało na poważne słowo, wywodzi się z łaciny, communicare i communicatio (przekazywanie informacji, porozumiewanie się) oraz od rzeczownika communio (wspólność). Mając to na uwadze i odnosząc się do cytatu Johna Donne’a, że żaden człowiek nie jest samotną wyspą można zaryzykować stwierdzenie, że komunikacja to inherentna cecha człowieka (w szczególności kobiet). Technicznie, żeby mówić o komunikacji potrzebujemy przynajmniej jednej osoby (communio=wspólność), wspólnego systemu znaków zwanego językiem oraz celu komunikacji. Te trzy elementy osoba (1), język (2) i cel (3) na ogół wystarczają, by się komunikować.

Czy jednak komunikowanie się jest równoznaczne z porozumieniem? To retoryczne pytanie skłania nas do zastanowienia się nad skutecznymi sposobami komunikowania, które doprowadzą do porozumienia tak, by było to spotkanie dwóch jednostek, podczas którego dokonuje się rozwój (Martin Buber)i.

Istnieją różne pod względem skuteczności metody komunikacyjne, jednak w mojej ocenie za porozumieniem kryje się o wiele więcej elementów niż w przypadku komunikacji. Przypomina mi to przygotowywanie smacznej potrawy. Żeby zadowolić podniebienia potrzeba dobrego przepisu, świeżych produktów, właściwych proporcji, odpowiednich przypraw, czasami dedykowanych naczyń a przede wszystkim, jak mówiła moja babcia: „Dzisiaj nie mam serca Dasieńko do pieczenia szarlotki – to nie wyjdzie” – serca.

Przyjrzyjmy się zatem skutecznym „smacznym” przepisom na porozumienie.

Pierwszy z nich to Porozumienie Bez Przemocy (Nonviolet Communication – NVC), którego twórcą jest Marshall B. Rosenbergii. Poza tym, że jest to jedna z technik służąca porozumiewaniu się, to przede wszystkim jest to swoista filozofia, postawa, u podstaw której leżą wartości – prawda, dobro, wdzięczność, szczerość i empatia. Model PBP (Porozumienia Bez Przemocy) składa się z czterech elementów – jak czterolistna koniczyna, która przynosi szczęście (jeśli się ją znajdzie). Są to: spostrzeżenie/fakt (1), uczucie spowodowane przez ten fakt (2), potrzeba powiązana z wywołanym uczuciem (3) i prośba (4) wynikająca z potrzeby i uczucia. Przyjrzyjmy się teraz poszczególnym listkom szczęśliwej koniczynki.

Kiedy mówimy o spostrzeżeniach mamy na myśli konkretne fakty i zachowania, które wydarzyły się w pewnym kontekście i danej chwili. Kluczowe jest, by nasze spostrzeżenia pozbawione były ocen, osądów, krytyki, zbędnej analizy, porównań czy żądań. Rosenberg nazywa je komunikatami odcinającymi od życia. Więc odpowiadając na pytanie z początku artykułu Czy komunikacja może zagrażać Twojemu życiu lub zdrowiu? – Tak, są komunikaty które są niebezpieczne. Zamiast mówić „Jesteś leniwy” lepiej powiedzieć, „Kiedy widzę jak przez cztery godziny leżysz na kanapie to myślę, że jesteś leniwy”. Powstrzymujemy się od oceniania osoby, a mówimy o jednorazowym, konkretnym zachowaniu. Przy porównywaniu albo jesteś lepszy i wtedy czujesz pychę, zbytnią pewność siebie albo gorszy i wtedy czujesz się niedowartościowany. Więc w obu przypadkach mamy sytuację lose- lose zamiast win-win. Generalizację lepiej zastąpić odniesieniem do szczególnej, pojedynczej sytuacji, a kategoryczne stwierdzenia „Ty zawsze się spóźniasz.”, „Oni nigdy się nie spóźniają.” zamień na „Ty trzy razy w tygodniu się spóźniłeś.” a „Oni w tym miesiącu przyszli punktualnie.”

Kiedy oceniamy nasz słuchacz z dużym prawdopodobieństwem usłyszy krytykę i zamknie się na dalszą rozmowę, bo w obliczu krytyki, która jest atakiem będzie starał się bronić lub uciekać (strategia fight or flight).

Drugim elementem PBP są uczucia będące konsekwencją danego zdarzenia (faktu). Kiedy mówimy o uczuciach ważne, by odróżniać je od myśli, poglądów i wyobrażeń. Kiedy mówimy „Czuję, że mnie ignorujesz”; „Myślę, że jestem miernym lekarzem” nie wyrażamy uczuć. W pierwszym przypadku interpretujemy zachowanie drugiej osoby wobec nas, a więc jest to nasz pogląd. W drugim przypadku oceniamy własne kompetencje. Wyrazem uczuć byłoby jestem smutna i nieszczęśliwa (1) i jestem sfrustrowany (2).

Kolejnym listkiem są potrzeby. Uczucia i potrzeby są uniwersalne dla ludzi, jednak za takimi samymi uczuciami nie zawsze kryją się te same potrzeby – to jest sprawa indywidualna. Przykładowo, jeśli ktoś przywiązuje dużą wagę do punktualności (także swojej), to czyjeś spóźnienie wywoła u niego irytację i złość, jeśli natomiast bycie na czas nie jest sprawą priorytetowa dla danej osoby, to czyjeś spóźnienie może przejść niezauważone i nie spowoduje negatywnych stanów. Ważne, by pamiętać, że ludzkie czyny, wypowiedzi czy zachowania katalizują nasze emocje, lecz nigdy nie są ich przyczyną. Przyczyną emocji są potrzeby zaspokojone lub nie, które kryją się za naszymi uczuciami. Więc jeśli jesteśmy przestraszeni to znaczy, że jakaś nasza ważna potrzeba nie została zaspokojona. Im precyzyjniej potrafimy powiązać nasze uczucia z potrzebami, tym łatwiej o porozumienie, ponieważ zarówno skala potrzeb jak i uczuć jest znana każdemu a jedyna różnica to wzajemne ich połączenia. Skoro więc każdy wie, jak to jest być przestraszonym, to kiedy mówimy o naszym strachu, mimo innej stojącej za tym uczuciem potrzeby, to nasz współrozmówca nas zrozumie.

Jeśli wiemy już o faktach, uczuciach i potrzebach, to przyszedł czas na ostatni element, który dopełnia metodę PBP – prośby.

Jak poprosić rozmówcę, żeby spełnił nasze potrzeby? Ważne, by posługiwać się pozytywami, mówić, co chcemy, a nie czego nie chcemy np. „Proszę chodź wolniej” zamiast „Nie biegaj”. Jest to jedna z zasad neurodydaktyki – mózg przetwarza negacje wolniej niż twierdzenia pozytywne. Jak mówi Daniel Kahnemaniii „Konieczny jest czas, żeby logiczne myślenie, czyli ośrodki znajdujące się w korze nowej (istocie szarej), mogły dodać NIE do wcześniej wyobrażonej konstrukcji. Jeśli chcesz sprawdzić zasadność tego twierdzenia to spróbuj: Nie myśl o czerwonym słoniu – czy pomyślałeś? 🙂

Prośba ma być też konkretna, jasna i precyzyjna – wymaga to odpowiedniego przemyślenia, dobrania trafnych słów, dostosowania tempa rozmowy i uwagi. I jeszcze jedna ważna rzecz – prośba o informację zwrotną. Czasami wydaje nam się, że nasz komunikat jest całkowicie zrozumiały dla naszego rozmówcy i jakież jest nasze zdziwienie, kiedy parafrazuje on naszą wypowiedź i okazuje się, że zupełnie odbiega od tego, co mieliśmy na myśli. Wynika to z różnorodności sposobów naszego przetwarzania rzeczywistości – niektórzy myśliciele twierdzą, że nie ma faktów, są tylko interpretacjeiv. W wyrażaniu próśb kluczowe jest też odróżnianie ich od żądań. Łatwo rozróżnić, czy wyrażamy prośbę czy żądanie – otóż przy żądaniu ewentualna odmowa wywoła naszą złość i krytykę. Warto pamiętać, by nasz rozmówca spełniał prośby, jeśli sam tego chce i godzi się na to z własnej woli, a nie z powodu obaw przed karą czy zarzutami. Nadrzędnym celem PBP jest tworzenie szczerych prawdziwych relacji a nie udowadnianie racji czy manipulowanie.

Kolejna część artykułu zostanie opublikowana wkrótce.

i https://iacp.ie/files/UserFiles/IJCP-Articles/2014/Carl-Rogers-Martin-Buber-and-Relationship-by-Ian-Woods.pdf

ii Rosenberg, M.B. Porozumienie bez przemocy. O języku serca, Wydanie II rozszerzone, Czarna Owca, Warszawa 2015

iii Kahneman, D. Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym, Wydanie I elektroniczne, Media Rodzina, Poznań 2012

iv http://nietzsche.ph-f.org/teksty/bb_narodziny.pdf

Dagmara Nasulicz

Dagmara Nasulicz – anglistka, absolwentka Uniwesytetu Opolskiego, ukończyłam studia
podyplomowe w zakresie przekładu oraz kurs kwalifikacyjny z zakresu organizacji i zarządzania
oświatą. Wyznaję prawdę, że mistrz nigdy nie przestaje być uczniem, dlatego kilkakrotnie byłam
beneficjentką programów „Mobilność kadry edukacji szkolnej” akcja KA1 – m.in. w Exeter, Sewilli czy
Limassol. Jestem absolwentką e-kursu od Nauczyciela do Trenera organizowanego przez Edunation.
Ukończyłam też Akademię Przywództwa Liderów Oświaty (APLO) przy Fundacji Humanites, co było
przełomowym doświadczeniem w moim życiu zawodowym. Od 16 lat uczę j. angielskiego a od 10
jestem wicedyrektorem szkoły.
Zgodnie z tekstem pewnej piosenki Biegać, skakać, latać, pływać/ W tańcu w ruchu wypoczywać
jestem osoba aktywną społecznie i fizycznie – zasiadam w radzie gminy a w czasie wolnym jeżdżę na
nartach i pielęgnuję ogród. Moim marzeniem jest wyprawa do Japonii.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *